• Wpisów: 89
  • Średnio co: 21 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 20:43
  • Licznik odwiedzin: 14 387 / 1973 dni
 
wiecznasamotnosc
 
WRÓCIŁAM :). Nie na długo, ale bynajmniej na jakiś czas. Cieszycie się?? :*

Ja taak, tęskniłam za wami Szkarbyy <33.

---
*Rozdział XXVI –*
*„Głęboki brudny strach”.*



Jacek, stoi oparty o swoje auto. W tej chwili nie zwróciłam uwagi na markę. Wiem, że było czarne, jak smuga. Z lekkim, łobuzerskim uśmiechem na twarzy, wpatruję się we mnie. A ja, nie czuję nic innego jak strach i lęk, który ogarnia całe moje ciało. Ręce, nogi, dosłownie każde włókienko ciała dygoczę. Nie jestem w stanie opamiętać swoich emocji. Dlaczego tak się zachowujesz? Zadaję sobie pytanie i wpatrując się w Jacka, odpowiedź natychmiast wpada do mojej głowy. Przecież to inkub, mój wróg przed którym powinnam uciekać, gdzie pieprz rośnie. Natomiast ja, kompletna idiotka stałam osłupiała i śledziłam każdy jeden jego ruch.
- Witaj Lukrecjo – odezwał się po tylu minutach spotkania.
- Co tu robisz? – łatwo można było wysłuchać w moim głosie paraliżujący strach.
- Przyjechałem cię odwiedzić – uśmiechnął się słodko.
- Skąd wiesz gdzie mieszkam? – o dziwo mogłam z nim prowadzić normalny dialog.
- Twoja koleżanka mnie poinformowała.
- Kto? – zapytałam badawczo.
- Niejaka Katarzyna. Urocza blondynka.
Parsknęłam, wyczuwałam w jego głosie nutkę czułości. Nie do wiary, że podobała mu się taka zdzira. Miałam ochotę się roześmiać, ale ogólna sytuacja była zbyt poważna.
- To mój największy wróg.
- A wydawała się sympatyczna.
Tak jak ty – powiedziałam do siebie w duchu. Rozejrzałam się w rozgrywaniu ucieczki. Modliłam się, aby Alan przybył na czas. A tak w ogóle to gdzie się on podziewa?
- Nie odzywałaś się. Martwiłem się. Patrząc na twój wygląd, widzę, że jednak słusznie.
Odruchowo dotknęłam swojego złamanego nosa.
- Mały wypadek – odpowiedziałam, ale nie wiem dlaczego mu się tłumaczyłam. – Sorry, ale muszę już iść.
Pochyliłam się, aby podnieść walizki. Nagle podszedł do mnie i pomógł mi. Musnął ręką moją dłoń. Spojrzałam na niego zdziwiona. Jego dotyk nie był tak parzący jak Alana. Stał tak blisko, iż z łatwością mogłabym wyczuć zapach pieprzu czy imbiru, ale on pachniał tylko mocną wodą kolońską. Nawet jego oczy zdawał się być jaśniejsze. Nie były czarne tylko piwne. Posłał mi urokliwy uśmiech, jeden z tych, na który zapewne podrywa dziewczyny.
- Pomogę ci – wziął ode mnie walizki. – Wyjeżdżasz gdzieś?
- Nie – powiedziałam zszokowana.
- A więc po co ci te bagaże?
- Przeprowadzam się.
- W takim razie, odwiozę cię.
Nim zdążyłam zaprotestować, włożył walizki do bagażnika i otwierając drzwi, gestem ręki zaprosił mnie do środka. Wciąż oszołomiona, wskoczyłam do Audi A3 z 1999 roku. Drzwi z trzaskiem się zamknęły. Podałam adres Jackowi, a on z piskiem opon ruszył. W samochodzie słychać było tylko jego głos. Gadał jak najęty. Ja natomiast milczałam i przyglądałam mu się z uwagą, zadając sobie pytanie: inkub czy człowiek?


Siedząc kilka godzin na schodach podczas wyczekiwania na Alana, żałowałam, iż nie dałam się zaprosić Jackowi na kawę. Być może spędziłabym ten czas znacznie milej. Chociaż nie byłam pewna czy Jacek jest człowiekiem. Moje wątpliwości wciąż kwitły. Wiedziałam, że spotkanie z Alanem wszystko wyjaśni.
Wbiegł jak oszalały na nasze piętro.
- Lukrecja – powiedział naprawdę zaskoczony. – Szukałem cię.
Wstałam, podbiegł do mnie i mnie przytulił, całując tym samym w szyję. Jego ciało było gorętsze niż zazwyczaj. Posłałam mu uśmiech. Radowało mnie to, że się o mnie martwi.
- Przyjechałaś autobusem?
- Nie. Wejdźmy do środka.
- Słusznie. Muszę podarować ci klucze – przekręcił klucze w zamku i otworzył drzwi.
- A będą mi potrzebne skoro będę w ciągłym zamknięciu? – zapytałam wchodząc do środka.
Niechętnie przekraczałam próg. Byłam świadoma tego, że spędzę tutaj w tym mieszkaniu kilkanaście miesięcy. Rozmyślanie o tym, nużyło mnie coraz bardziej. Nie należę do osób, które potrafią spędzić cały dzień w domu. Jestem towarzyska i aktywna. Nie mogę stać w miejscu, muszę się poruszać. Leniuchowanie to nie moja działka, ale przecież nie miałam wyboru. Wolałam żyć, nawet tak.
Z zamyślenia wyrwał mnie śmiech Alana. Wszedł do mieszkania z moimi walizkami. Zamknął drzwi, a ja spojrzałam na niego uważnie.
- Czyżbyś zmienił zdanie?
- Pokusa przetrzymywania cię w zamknięciu, tylko dla siebie jest taka silna – zaśmiał się i podszedł do mnie.
- Ależ jesteś egoistyczny – przewróciłam oczami.
- Nie chcę się z nikim dzielić tobą – musnął delikatnie swoimi wargami moje.
Oblało mnie pragnienie. Byłam spragniona jego pocałunków. Nawet jeżeli miałabym zemdleć, warto by było. Uniosłam się na palcach i pocałowałam go delikatnie. Nie zdążyłam zamknąć oczu, a Alan oderwał się ode mnie.
- Pokłóciłaś się z Kamą?
- Rozmawiałeś z nią?
- Nie. Nawet nie otworzyłam mi drzwi, a z łatwością można było wyczuć podmuch złości i rozgoryczenia.
- Źle to wszystko rozegrałam – opuściłam wzrok, zażenowana.
- Mówiłem ci, abyś się nie wtrącała.
- Tak, jak zawsze miałeś rację.
- Bądź bardziej posłuszna.
- Szczęście moich przyjaciół jest dla mnie najważniejsze.
Nie przemyślałam tych słów. Zabrzmiało to naprawdę idiotycznie. Przecież to ja doprowadzam ich do – nieszczęścia.
- Żyj swoim życiem.
- A ty swoim – odparłam z przekąsem.
- Ja żyję dla ciebie i dzięki tobie – ujęłam jego ciemne spojrzenie.
- Alan, nie wiem co mam robić. Wszystko się pieprzy – oparłam się o chłodną ścianę, zupełnie bezradnie.
Czekałam aż podejdzie i mnie przytuli, natomiast on powiedział:
- Wiem co ci poprawi humor – uśmiechnął się. – Gorąca kąpiel z lampką wina, przepyszny obiad, a na deser sernik.
- Brzmi kusząco – odpowiedziałam obojętnym tonem.
Nim się obejrzałam byłam już w wannie. Alan nie chcąc mi psuć humoru nie pytał jak dotarłam do naszego mieszkania. Wiedziałam, że będę musiała mu wyznać prawdę. Chęć poznania prawdy, czy Jacek jest inkubem jest taka silna, iż nie mogłabym zataić, aż tak ważnego faktu. Po sytym obiedzie leżąc na sofie powiedziałam do Alana:
- Podejrzewam, że Jacek nie jest inkubem.
Posłał mi pytające spojrzenie.
- Profesor ekonomiki – wyjaśniłam.
- Jest – powiedział bardzo stanowczo.
- Nie zapytasz dlaczego tak podejrzewam?
- Dlaczego? – zapytał z uśmiechem na twarzy.
- Wyglądał, pachniał jak człowiek – gdy wypowiedziałam te słowa, nagle spoważniał.
- Wracałaś z inkubem?
- Mówię ci, że to nie inkub.
- Lukrecja – powiedział z lekką euforią. – Jeżeli potrafi się tak maskować to mamy do czynienia tylko z jednym demonem – przerwał na chwilę.
Przestałam oddychać, bałam się usłyszeć to słowo, to „imię”.
- Samael – w końcu sama wyszeptałam.
- Nie rozumiem jak mogłaś być taka nieodpowiedzialna.
- On zjawił się tak nagle. Gdy zbliżył się do mnie – Alan odchrząknął – wyczułam, że to człowiek. Czułam, iż mogę mu zaufać.
- Myślenie nie jest twoją mocną stroną.
- Nie obrażaj mnie – powiedziałam pośpiesznie.
- Muszę cię bardziej chronić. Nie myśl nawet o chwili naszego rozstania.
- W takim razie zacznę się modlić.
- Powodzenia.
- Okej, przepraszam. Obiecuję, że więcej razy nie zachowam się tak bezmyślnie.
- Nie będziesz miała na to okazji.
- Skoro tak uważasz.
Podszedł do mnie i wziął mnie na ręce.
- Co robisz? – zapytałam zdezorientowana.
- Zabieram cię do sypialni – poruszył brwiami i uśmiechnął się figlarnie.
26.jpg

Zaśmiałam się i zarzuciłam mu dłonie na szyję. Migiem znaleźliśmy się w sypialni. Położył mnie na łóżku. Usiadłam pośpiesznie i spojrzałam na jego ciemne oczy, które aż płonęły. Nachylił się powoli. Moje serce przestało na kilka sekund bić. Czułam jakby czas się zatrzymał. Jego spojrzenie było takie przenikliwie. Z łatwością mogłam odczytać co w sobie kryję. Żądza, czułość, pragnienie i miłość. Nie miałam głowy do zastanawiania się nad tym czy to jest prawdziwa miłość, nie przyjacielska. Zanim zdążyłam zadać Alanowi pytanie w sprawie o jego uczucia, pocałował mnie. Zamknęłam pośpiesznie oczy, aby rozkoszować się wspaniałym smakiem jego ust. Jego pocałunki były pośpiesznie, uniemożliwiały mi równomierne oddychanie. Starałam się go opanować, ale nawet on nie potrafił. Oderwałam się od jego kuszących usta.
- Alan – wyszeptałam tylko jego imię, a on ponownie zaczął mnie całować.
Brakowało mi tchu. Pierwszy raz chciałam aby zaprzestał. Jego pocałunki sprawiały mi ból. Dokładnie tak się czułam. Wciągnęłam głośno przez nos powietrze, które było przesiąknięte jego zapachem. Imbir wkradł się do mojego umysłu. Nawet oczy zaczęły łzawić. Uniosłam delikatnie jego podkoszulkę i skierowałam swoje usta na jego szyję, która aż parzyła. Był rozgrzany, jego dotyk parzył. Nie wiedziałam co się dzieję.
- Pragnę cię – wyszeptał. – Każ mi przestać – powiedział dosyć głośno.
Wiedziałam, że nie panuję nad sobą. Posępnie chciałam to wykorzystać. Zrzuciłam z siebie t-shirt, położyłam się na łóżku i przyciągnęłam go do siebie. Jego gorące ciało opadło bezwładnie na mnie. Pośpiesznie zsunęłam z niego spodnie i kontynuowałam rozbierania. Alan natomiast leżał bez ruchu i oddychał ciężko. Zamknął oczy i powiódł dłonią po moim udzie. Jego dotyk był tak gorący, iż obawiałam się, że pozostawi na mojej skórze zaczerwienienia. Jakby po oparzeniu. Na przemian oblewało mnie gorąco i dreszcze. Pragnęłam go, ale byłam zbyt wyczerpana. Chciałabym mieć już pierwszy raz za sobą.
W momencie gdy ujęłam spojrzenie Alana, które wyjątkowo było tak jasne, poczułam ukłucie. W sercu, w piersi. Otworzyłam usta, aby zaczerpnąć jak najwięcej powietrza, odruch spowodował jeszcze większy ból. Zamknęłam oczy i jęknęłam cicho, aby nie wystraszyć Alana. Wszystko we mnie pulsowało. Czułam najmniejszą cząstkę mojego ciała. Serce biło coraz szybciej i szybciej, aż ustało. Otworzyłam pośpiesznie oczy, a z moich ust wydobył się być może ostatni wydech.


---
ALAN , jaramy sięę : ***

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    fajnie mieć czas i choć na chwilę wrócić na pingera i poczytać :)
     
  •  
     
    ojj.. jak dobrze że wróciłaś, również tęskniłam za tobą i twoimi opowiadaniami ;*

    Rozdział cudownyy, jestem zachwycona nie spodziewałam się, że tak szybko dojdzie do ich pierwszego razu biorąc pod uwagę fakt jak wcześniej reagowała na bliskość Alana, ale w sumie będzie teraz ciekawie ^^

    Alan *.*
     
  • awatar
     
     
    Desolation.
    świetne jak zwykle ^^ nie mogę się doczekać następnego :D tak długo czekałam na ten, mam nadzieję, że następny pojawi sie dość szybko ^^ i tak si cieszę, że juz wróciłaś no jaram sie tym jak i Alanem ;p
     
  •  
     
    mrrr kolejny świetny rozdział ;*
     
  •  
     
    Super, że już jesteś :*. Oj jaram się <3. Cudny :*. *Cud, miód i orzeszki xD.*
     
  •  
     
    w Końcu sie doczekałam !! :*
    rozdział cudowny ! <3
    bardzo mi sie podobał.. czekam na kolejny z niecierpliwością !
     
  •  
     
    Ooom no jaramy się jaramy na maxa ! <3
    Dziewczyno nie wiesz jak tęskniłam. Sama nie wiem czy bardziej za Tobą czy za opowiadaniem...?
    Wspaniałe.Rozumiem że dalsza akcja będzie oparta na tym czy ona będzie miała potomka czy nie ? Bo jesli ogarnęłam to już po pierwszym razie Lukrecji z Alanem ? Wyjaśni się to w kolejnym rozdziale,który licze że dodasz szybko i niebawem. ^^
    Ale napięcie wzrosło w ostatnich momentach.Boże Cudowne,brakuje mi słów no..:* Mmmm. <3 Mega !
    Zostań z nami na zawsze. :* Kocham cię no <3
    Czeeeekam :*
     
  •  
     
    Alan <33 jak dobrze, że wróciłaś!!! <3 wbijaj do mnie!