• Wpisów: 89
  • Średnio co: 22 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 20:43
  • Licznik odwiedzin: 14 857 / 2065 dni
 
wiecznasamotnosc
 
Przepraszam bardzo za moją nieobecność :(. Nie miałam neta. Wybaczcie, obiecuję, że teraz częściej będę wchodzić. A przed wami zaległy rozdział :). xD


*Rozdział XXIV –*
*„Deszcz zimna czuję na piersi”.*



Jedząc obiad, który przygotowałyśmy razem z Kamą, myślałam o tym co obiecałam Alanowi. Przecież nie muszę dotrzymywać słowa. Mogę być taka perfidna jak on. Ale nie, nie potrafię się pod kogoś podszywać. Pojadę do niego wieczorem, przecież to mały kurs. Poza tym taki przedwieczorny spacer dobrze mi zrobi. Nareszcie będę mogła w spokoju zebrać myśli. W samotności.
Kama zachowuję się naprawdę śmiesznie. Po rozmowie z Leonem chodzi uśmiechnięta od ucha do ucha i powtarza mi jak mnie kocha. Dziękując przy tym, ponieważ poniekąd to moja zasługa, iż teraz są razem. Na wieść o takiej wiadomości powinnam i ja skakać z radości, ale czuję się rozsypana. Na drobne kawałki. Rozmowa z moim przyjacielem doprowadziła do tego, że mam wątpliwości. Wygląda na to, iż Leon nie kocha Kamy, a więc po co chcę z nią być?
Po skończonym obiedzie, napisałam do niego esa:
Myślę i myślę. Nie rozumiem twojego zachowania. Proszę, wytłumacz mi o co chodzi. Kochasz Kamę? Jeżeli nie, to po co pakujesz się w związek?
Czekałam kilka minut na odpowiedź, ale niestety bez rezultatu. Usiadłam przed TV i przełączając co chwile programy, usłyszałam za sobą:
- Już wróciłaś? Miałaś pozostać na obserwacji.
Obejrzałam się za siebie. Renata stała na progu salonu z torbą na ramieniu. Uśmiechnęłam się łobuzersko.
- Też się cieszę, iż cię wiedzę, paskudo.
- Nawet mi cię nie brakowało.
- Ej, mała nie kłam – pogroziłam jej palcem. – Mamusia nie uczyła, iż nieładnie okłamywać?
Przewróciła oczami, podpierając boki.
- W porównaniu do ciebie jestem wychowana bo miał mnie kto wychować – pierwszy raz poczułam ukłucie w sercu.
Niejaki żal wkradł się do mojego umysłu i serca. Przypomniałam sobie o swoich rodzicach. Nie mieli szansy na wychowanie mnie. Dlaczego im to odebrano?
- A wyglądasz obrzydliwie. Lepiej zaszyj się w pokoju na kilka dni, abym nie musiała na ciebie patrzeć – odparła dumna z siebie.
Wygrała, tym razem to ja byłam na przegranej. Nie miałam ochoty słuchać jej okropnego głosu i słów, które raniły moją duszę. Ubierając się wybiegłam z domu. Było już dość ciemno. Usiadłam na przystanku. Obmacując kieszenie, chciałam sprawdzić która jest godzina. Dopiero teraz zorientowałam się, iż zapomniałam komórki. Otulając się swoimi ramionami, czekałam na jakikolwiek autobus. Po niespełna 5 minutach nadjechała jedna z emek. Prędko wsiadłam.
Wysiadłam na przystanku i rozejrzałam się dookoła. Przechodniów o dziwo było nawet sporo. Samochody krążyły w tą i z powrotem tworząc lekki hałas.
24.jpeg

Ruszyłam w kierunku mieszkania Alana. Idąc, nie mogłam się skupić. Dekoncentrowało mnie jedno, myśl, że ktoś mnie śledzi. Czyżby to Alan, ponownie ze mnie pogrywał?
Odwróciłam się ukradkiem i rzeczywiście zauważyłam postać, idącą za mną. Zaniemówiłam gdy ujrzałam rudawe włosy i zgrabnie poruszającą kobietę. Dyskretnie odwracając się, zorientowałam się, iż to Ruta. Tak, ta Ruta, która dręczyła mnie w snach i byłam o nią zazdrosna. Przyśpieszyłam kroku. Moje serce wariowało, a oddech strasznie przyśpieszył. Im szybciej szłam tym bardziej wydawało mi się, że mało przebywam metrów. Droga do domu dłużyła się, a ja zastanawiałam się nad jednym – dlaczego ona mnie śledzi?
Nie myśląc, ani nie rozglądając się, wbiegłam na ulicę. Jasne światło oślepiło mnie, pomimo tego przebiegłam na drugą stronę ulicy. Wbiegłam do domu i pukając, a raczej panicznie uderzając o drzwi, patrzyłam w dół i nadsłuchiwałam się czy przypadkiem nie idzie nadal za mną. Na klatce było kompletnie cicho. Jedynie moje głośne pukanie, robiło lekki huk.
Drzwi się otworzyły, a ja wbiegłam do środka. Usiadłam na podłodze i oparłam głowę o chłodną ścianę.
- Co jest? – zapytał Alan.
- Ona… - przerwałam.
Moje ciało nie wytrzymało napięcia oraz strachu. Zaczęłam się trząść, jakby był galanty mróz. Trzepocząc zębami, posłałam Alanowi przerażająco zlęknione spojrzenie. Kucnął obok mnie i objął mnie swoimi gorącym dłońmi. Nawet jego ciepło nic nie pomagało. Wciąż się bałam. Przyległam do niego jeszcze bardziej z obawy, iż za chwilę zwariuję. Jego kojący dotyk oraz pocałunki tak uspokajające, pomogły. Uniósł mnie delikatnie i zaniósł do sypialni. Położył na łóżku, okrywając kołdrą. Usiadł obok mnie. Potrzebowałam jego ciepła oraz bliskości.
- Chodź do mnie – wyszeptałam.
Wgramolił się pod kołdrę, a ja przytuliłam się do niego. Po kilku minutach, uspokojona powiedziałam:
- Ruta mnie śledziła.
- Jesteś pewna? – przeczesał moje brązowe włosy.
Ostatnio starałam się chodzić w rozpuszczonych. Pewnie dlatego, iż mogłam ukryć stłuczenia na twarzy, ale niestety złamanego nosa nie da się ukryć.
- Tak.
- Po co miałabym to robić?
- Nie wiem.
- Kiedy to było?
- Przed chwilą.
- Śledziła cię, aż do naszego mieszkania? – pokiwałam tylko głową. – Spokojnie. Tutaj jesteś bezpieczna.
- Dlaczego akurat tutaj?
- Nie znasz jeszcze umiejętności Gaspara – uśmiechnął się.
- Co to za umiejętności?
- Zadasz mu to pytanie osobiście.
- Czyli poznam go?
- Wkrótce na pewno.
Milczałam, on również. Po chwili poczułam się naprawdę niezręcznie. Leżałam w jego objęciach, a przecież obiecywałam sobie zapomnieć. Miałam wykasować z pamięci jego kuszącą bliskość, ale niestety, pojawienie się Ruty wszystko zniszczyło. To dowód na to, iż lepiej nie planować i żyć spontanicznie.
- Nie powinienem cię zmuszać, ale sądzę, że lepiej będzie jak pozostaniesz tutaj. Chociażby na kilka dni.
- Dobrze – powiedziałam cichutko.
Moja energia wygasała. Ponownie poczułam się słaba. Traciłam oddech i robiłam coraz bardziej senna.
- A już myślałem, że się przyzwyczaiłaś – mówiąc, wyślizgnął się.
Łóżko ponownie było puste i zimne. Jedyne do czego mogłam się przytulić to do poduszki. Tak też postąpiłam, a następnie dopadł mnie sen. A to taki sen, iż żałowałam, że Alan mi go nie skradł, to znaczy nie zjadł.
24a.jpg

Gorąco. Czułam się tak jakbym znajdowała się w objęciach Alana, ale jednak jego nie było obok mnie. Rozglądając się nie zauważyłam nic szczególnego. Nagle pode mną, tak dokładnie na dole rozległ się odgłos tupania, a raczej marszu. Spojrzałam na dół. Stałam jakby na szkle, kucnęłam. Pode mną szło kilkanaście inkubów. Równym krokiem, naprzód. Za nimi maszerowały – sukkuby, a następnie kambiony. Wytężyłam wzrok w poszukiwaniu znajomych mi twarzy, ale bez rezultatów. Nagle cała „armia” demonów zatrzymała się. Na czele, przed nimi stał obrzydły demon, który posiadał skrzydła, ogon i oczy o kolorze krwi. Słysząc jego głos, domyśliłam się, iż to Samael:
- Nie zawiedźcie mnie! – krzyknął. – Chcę czuć siłę waszego zła. Chcę czuć jak bardzo pragniecie zawładnąć całym światem!
Tłum milczał. Nie usłyszałam nawet odkrzyknięcia czy jednego ruchu. Zachowywali się jak posągi, bez życia.
- Nasza armia się rozwija, ale potrzebujemy jeszcze więcej i więcej – uniósł swe ohydne szpony ku górze. – Przecież to tylko śmiertelnicy. Nie pozwólcie sobą omotać ludziom, którzy rozsiewają swoją bezduszną miłość. My, istoty ciemności i otchłani nie potrafimy kochać i miłować. My, musimy nienawidzić, nawet samych siebie!
Ziemia lekko się zatrzęsła, a do mojego umysłu zakradło się tylko jedno spostrzeżenie – cóż to za cholerny psychol?
- Wyczekując na jedynego potomka, pochłoniętego wspaniałą mocą musimy być gotowi do ataku. Czas znika, a świat już miętosimy w swoich szponach – zaśmiał się gorzko, ukazując swoje obrzydłe uzębienie, które śmiało mogłabym nazwać kłami. – A ci – odparł naprawdę głośno – którzy się sprzeciwią, zostaną strąceni do otchłani największego cierpienia. Na wieki przeklęci, nigdy nie odnajdą swojej drogi do dalszego istnienia. Moc zła i nienawiści pożrę ich żywcem, gnębiąc najskrytsze zakątki umysłu.
Po wypowiedzianych słowach jak na zawołanie w tłumie ujrzałam Alana. Stał, bezradnie wpatrując się w Samaela. Miałam ochotę podbiec i przytulić go, wyglądał jak mały chłopiec, któremu dzieję się w tej chwili krzywda. Armia odsunęła się, dając mi tym samym lepszy widok na Alana. Zauważyłam, iż stoi obok niego jedna osoba. Dobrze mi znana ze snów. Ruta. Trzymali się za ręce. Ruta wypowiedziała coś po łacinie, odsuwając się od Alana. Podejrzewam, iż to „zaklęcie”, sprawiło, że Alan opadł kolanami na ziemię, krzycząc i kuląc się z bólu. Samael zbliżał się do mojego wybawcy, zadając mu tym samym coraz mocniejsze ciosy. Krzyki Alana były przerażające, łamały mi serce.
- Żaden demon nie kocha, nie pomaga, nie działa na własną rękę, nie sprzeciwia się! – ziemia trzęsła się tragicznie.
Łzy spłynęły po moich policzkach. Z ust Alana dosłyszałam się przeraźliwego jęku i skowytu. Zaczęłam walić o „szkło”, które mnie otaczało, krzycząc:
- Zostaw go ty cholernie psychiczny demonie! – nie słyszał mnie.
Nikt mnie nie słyszał. Mówiłam sama do siebie i jako jedyna rozpaczałam nad cierpieniem Alana. Nagle Alan złapał się za klatkę piersiową, w miejscu gdzie jest serce i uniósł głowę do góry, wyszeptał coś. Otoczyła go obłoczka dymu, dopiero gdy wracałam do rzeczywistości, zorientowałam się, iż Alan płonie.  

Obudziłam się spocona, z rozgrzanymi policzkami, na których widniały słone łzy. Prędko przytuliłam się do Alana, który siedział na brzegu łóżka.
- Powiedz mi, że to się nie wydarzy – wyszeptałam kompletnie załamana.
24b.jpg

Głaszcząc mnie po głowie, szeptał słowa, których ani razu nie usłyszałam z jego ust. Powtarzał jaka jestem piękną i urokliwą kobietą. Mówił mi jak wiele dla niego znaczę oraz, iż od zawsze marzył o spotkaniu takiej osoby jak ja. Jego słowa coraz bardziej mnie irytowały, nie to chciałam usłyszeć. Być może nie mógł mnie zapewnić, iż to się nie wydarzy ponieważ nie chciał kłamać. Prawdomówny Alan? Ależ się zmienił. Przez myśl mi przeszło – to ja go zmieniłam, bo czyż nie taka jest prawda?


---
Nie miałam okazji wstawić zdj Ruty, a więc robię to teraz.
Ruta:
5989774.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  • awatar
     
     
    иιєвιєѕкα ∂zιєω¢zуиα
    Fajnie,że juz jesteś! Mega rozdział!
     
  • awatar
     
     
    Desolation.
    Cieszę się, że już jesteś :d jakoś ostatnio mnie nie było >.< jakbym była bym wcześniej przeczytała, ale już nadrobiłam ^^ czekam na następny :3 czasem wchodziłam kilka razy dziennie i lukałam czy już nie dodałaś i no wreszcie jest ! Kurde jestem ciekawa czemu Ruta ją śledziła :o i co dalej z tym snem. Myślę, że to będzie ciekawe :D tylko niech Alan nie ginie :c polubiłam go i to bardzo, a z Lukrecją tworzą świetną parę ^^ kurde i jeszcze ten Leon no teraz to się dzieje ;> jestem bardzo ciekawa co łączy ta Rute i Alana i mam nadzieję, że przybliżysz ten temat więc kończąc napiszę, że jak zwykle bardzo, bardzo mi się podobało i oczywiście czekam na następny rozdział niecierpliwie więc dodawaj szybko ^^ Kocham tooo <3
     
  •  
     
    Cudowny!
    Naprawdę bardzo dobry!
    Trzymaj się cieplutko kochana.
     
  •  
     
    Jeju już się nie mogłam doczekać, wchodziłam codziennie na Twojego bloga aż w końcu pojawił się kolejny rozdział <3 cudowny! Mam nadzieję, że z Alanem nic się nie stanie:)
     
  •  
     
    Brakowało nam cię. Dobrze, że wróciłaś :D
     
  •  
     
    Stęsknilam się :*. Rozdział piękny! Jak zawsze zreszta :D.
    "Lalkę" czytam. Miałaś rację, to jest masakra xD.
     
  •  
     
    A ja się zastanawiałam, gdzie ty się podziewasz, bo jakoś nadążałam za twoimi opowiadaniami ;D Jejku całe szczęście, że to sen i mam nadzieję że się nie spełni ;p Ruta niezła jest xd
     
  •  
     
    Matko, czadowe! Dobrze, że wróciłaś, bo nie mogłam się doczekać kolejnego rozdziału! Ruta ^^ czadowa laska, nie ma co ;D
     
  •  
     
    Dobrze że już jesteś, zastanawiałam sie co sie stało że nic nie dodajesz. Stęskniłam się za tobą i twoimi opowiadaniami :*

    Oczywiście rozdział cudowny, sen był przerażający mam nadzieje że naprawdę to sie nie wydarzy. :)
    Ruta jest śliczna ^^
     
  •  
     
    omomomom genialny wpis *.*
    no no nareszcie wróciłaś mordko! <3
     
  •  
     
    Jak to dobrze, że wróciłaś :) Tak przeglądałam pingera, a tu nic od Ciebie i nic. Dobrze, że jesteś :*
    Ruta wygląda dokładnie tak jak powinna wyglądać :) Ma piękne włosy :) I chyba ze sto razy już mówiłam, jak bardzo podoba mi się to imię :)
    Mam nadzieję, że jeśli te wydarzenia ze snu mają się zacząć dziać w rzeczywistości, to Lukrecja znajdzie jakiś sposób na ocalenie Alana... No chyba że planujesz tragiczne zakonczenie, co w sumie byłoby całkiem oryginalne :)
     
  •  
     
    Lena! <3 Ależ się stęskniłam,przed oczami miałam najgorsze myśli,dlaczego nie wchodzisz na bloga.Ale powróciłaś,na szczęście,bo nie wiem czy bym jeszcze dłużej wytrzymała bez tego opowiadania...:*
    Ruta jest przepiękna *-* Emocje wywołałaś ogromne.Szczególnie w tym śnie.Boję sie co będzie dalej.Intrygujesz coraz bardziej.A jeśli Alan kłamie ?Nie mógłby no.Zabiłabym go za to.

    Genialny rozdział po prostu <3 Brak mi słów.Sen najlepszy i już ^^
    Masz prędko nadrobic zaległości w dodawaniu rozdziałów,jutro dodajesz dwa i to bez dyskusji !!
     
  •  
     
    sie wyczekałam na ten rozdział ! kobieto ! no doczekac sie kurcze już nie mogłam :D ale po porostu powiem Ci że warto było ! :D piękny piękny :)
    czekam na kolejny!