• Wpisów: 89
  • Średnio co: 22 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 20:43
  • Licznik odwiedzin: 14 857 / 2065 dni
 
wiecznasamotnosc
 
*Rozdział XXII –*
*„Odziany smakiem subtelnej czułości”.*



Miejsce z którym łączy mnie tak wiele, miejsce za które uważam – mój dom, nie jest mi znane. Powinnam coś czuć. Chociażby jakiś smutek, żal czy radość. Pomimo tego otacza mnie pustka z którą nie mam siły walczyć. Siadam na szorstkim i zimnym kamieniu. Słońce już zachodzi, dając przy tym niesamowicie piękny widok na niebie. Silny podmuch wiatru otula moją twarz. Wciągam zapach jaśminu i nadal nic nie czuję. Powinnam być w rozpaczy. Moi rodzice zginęli poprzez intrygi inkubów, wywołane zdobyciem mnie. Widziałam ich śmierć, słyszałam krzyk, czułam strach. Dlaczego więc nie płaczę? Nie znałam ich, ale jestem świadoma tego, iż to nie ich wina. Dałabym wszystko, aby ich poznać. Zazdrościłam małym dziewczynką czy chłopcom kochających i nadopiekuńczych rodziców. Nawet kłótnie z rodzicami wydawały się piękne i potrzebne. Ja, nigdy tego nie przeżyłam. Nie wiem co to rodzicielska miłość, a to tylko dlatego, iż mam sny proroczę, a źli chcą to wykorzystać. Pierwszy raz poczułam się cholernie źle. Marzyłam o tym aby zginąć wraz z rodzicami. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Alana, o którym zupełnie zapomniałam:
- Przykro mi, Lukrecjo.
- Oni wszystko niszczą. Moją rodzinę, moje życie, nas, a teraz mnie – dopiero teraz łzy napłynęły do moich oczu.
- Gdyby nie to wszystko, nigdy byśmy się nie poznali – kucnął obok mnie i złapał mnie za dłoń.
- Chciałabym umrzeć. Nie mam dla kogo żyć – rozpłakałam się.
- Żyj dla mnie – wyszeptał.
- Ty jesteś jak sen – ześliznęłam się z kamienia i klęknęłam obok niego. – Obawiam się każdego poranka. Boję się, że jak się obudzę to ty znikniesz, jakbyś w ogóle nie istniał – przeczesałam dłonią jego jasne włosy. – Nie chcę żyć w strachu, iż pewnego dnia znikniesz tak po prostu.
- Moje życie jest wieczne. To ty pewnego dnia odejdziesz.
- Traktujesz mnie poważnie?
- A co wyglądam, jakbym w tej chwili żartował?
- Nie o to pytam. Kim my jesteśmy?
- Parą szczęściarzy – uśmiechnął się, wpatrując przy tym w moje załzawione oczy.
- Nie jestem szczęśliwa.
- Jesteś. W końcu masz mnie – łapiąc mnie za biodra przyciągnął do siebie.
22.jpeg

Wątpliwości wyparowały. Znikły szybciej niż się pojawiły. Byliśmy razem. Wiedziałam to, byłam pewna. W głębi serca cieszyłam się, ale moja dusza krwawiła. Przesiąkała cierpieniem ponieważ czułam, iż stracę Alana. Nieświadomie dążyłam do tego, aby był mój. Mając go, wyczekuję rozstania, które nadchodzi wielkimi krokami.
- Wracajmy – wyszeptał.
- Muszę tak wiele zrozumieć – odparłam.
- Natłok wydarzeń cię wymęczył. Koniec myślenia, koniec zamartwiania się. To moja pałeczka przez którą przejdę sam.
- Nie zrzucaj, aż tak wiele na siebie.
- Mi załamanie nerwowe nie grozi – wziął mnie na ręce kierując się do samochodu.
- Czy istnieję dla ciebie jakieś zagrożenie? – przytuliłam się do jego gorącego torsu.
- Nawet sam Samael nie będzie zdołał pokonać mnie, jeżeli chodzi o ochronę ciebie.
- Nie do wiary, że aż tak wiele dla ciebie znaczę.
- A więc uwierz – uśmiechnął się i usadowił mnie na fotelu.
Zapięłam pasy i ruszyliśmy do naszego nowego domu z którego najchętniej bym nie wychodziła. Moi przyjaciele niestety nie pozwolą mi na to. Jutrzejszy dzień zapowiada się naprawdę ciężki. Miałam tyle do przemyśleń, iż nie wiedziałam od czego zacząć.
Ruben. Gaspar. Lilith. Samael. Ruta. Moi rodzice. Alan. Jacek. Moi przyjaciele. Wszyscy przewijali się przez mój umysł. Nie potrafiłam skupić się na jednej osobie chociaż przez chwilę. Czułam jak mój mózg paruję. Miałam ochotę wołać o pomoc. Potrzebowałam odskoczni od tego wszystkiego. Co mogło mi pomóc? Rozmowę z Kamą czy Leonem muszę wykluczyć. Nawet kłótnie z Renatą są niemożliwe. Zaczęłam za nimi tęsknić. Alkohol niestety niemożliwy. Podobno jestem nieźle nafaszerowana antybiotykami. Pozostało mi kuszące towarzystwo z Alanem i obejrzenie jakiegoś filmu. W „naszym” salonie, stało ogromne kino domowe, z którego śmiało mogłam skorzystać. Po niedługiej namowie Alana, na spędzenie wieczoru przed TV, obejrzeliśmy „Intruz” i „LOL”. Oczywiście przy końcówce zasnęłam.  


Obudziłam się i od razu poszłam do łazienki. Spoglądając w lustro, zlękłam się swojego odbicia. Byłam spuchnięta praktycznie na całej twarzy. Oczy oraz skroń mnie bolały. Usta spierzchnięte, a włosy suche i nie zadbane. Nie mogłam pokazać się Alanowi w takim stanie. Prędko wskoczyłam do wanny. Leżałam kilka godzin, robiąc sobie zimne okłady na twarz. Ze zmartwieniem zdałam sobie sprawę, iż to nic nie pomoże. Owinięta ręcznikiem wyszłam z łazienki. Stanęłam na korytarzu i próbowałam sobie przypomnieć gdzie znajduję się garderoba. Usłyszałam:
- Poranny prysznic beze mnie? – zaśmiał się.
Opuściłam głowę i zakryłam twarz dłońmi.
- Co ty wyprawiasz? – zapytał się mnie Alan, łapiąc przy tym za moje dłonie.
- Wyglądam przerażająco. Jak jakieś zombie.
Odkrył moją twarz, unosząc do góry moją głowę.
- Nie obrażaj zombie – pocałował mnie delikatnie w usta.
Spojrzałam na niego oczarowana. On ponadto jak zawsze wyglądał pociągająco i olśniewająco. Czarny podkoszulek i czarne spodnie, które ukazywały jego zgrabny tyłek. Pokusa dotknięcia go, była ode mnie silniejsza. Zaśmiał się.
- Poranne igraszki – poruszył brwiami.
Zerwał ze mnie ręcznik.
- Hej! – wykrzyczałam.
Objął mnie swoimi szerokimi ramionami, spoglądając tylko i wyłącznie w moje oczy. Pierwszy raz poczułam coś nieznajomego. Ukłucie w dołku i radość. Zakochałam się. Tak, kochałam demona. Sądziłam, że moje serce będzie bardziej zwlekać, ale jak zawsze płata figle. Nieposłuszne i zaskakujące jak zawsze. Po raz pierwszy pokochałam inaczej, nie przyjacielsko. Pocałowałam go. Chciałam w jakiś sposób okazać to Alanowi lub zarazić go swoim uczuciem. Kontrolowałam swoje emocję, ciało coraz bardziej. Potrafiłam powoli utrzymywać w normie oddech, chociaż pocałunki z nim były dla mnie nie lada wyznaniem. Pomimo tego starałam się. Nie chciałam skończyć na pocałunkach. To oczywiste, iż pragnęłam go w całości. Musiał być w pełni mój, tylko mój. Pierwszy raz zachowuję się tak egoistycznie. Ależ czy nie wszyscy jesteśmy egoistami chcąc mieć przy sobie osobę, którą kochamy?
Migiem znaleźliśmy się w sypialni. Słodycz ogarnęła całe moje ciało. Gorące pocałunki Alana czułam na szyi, a następnie na ramionach. Zdjęłam z niego podkoszulkę, ukazała mi się pięknie zbudowana klatka piersiowa. Powiodłam delikatnie palcem po jego torsie. Chciałam się upewnić, iż on istnieje na prawdę. Swoje pocałunki przeniósł na moje piersi. Splotłam nogami jego biodra, wtapiając się tym samym bardziej w łóżko. Powoli odlatywałam, próbowałam się ogarnąć, ale moje ciało robiło co innego. Powieki robiły się coraz cięższe. Powietrze coraz bardziej zduszone. Ręce, nogi coraz to bezwładne.
22a.jpeg

Powróciłam do życia gdy Alan odsunął się ode mnie. Stał na końcu korytarza oparty o drzwi. Oddychał ciężko, tak jak ja. Wpatrywałam się w jego oczy. Nawet z takiej odległości zauważyłam jak mu płoną. Wiedziałam ile go kosztuję oderwanie się od takiej pokusy. Nie wiedziałam jednak jak temu zaradzić. Okryłam się kocem. Podchodząc do niego zauważyłam lekki lęk i roztargnienie.
- Jak zawsze przerywasz w najmniej odpowiednim momencie – uśmiechnęłam się przymilnie.  
Podeszłam do niego i łapiąc go za pasek od spodni przyciągnęłam do siebie.
- Alan zaczynam się przyzwyczajać. Spróbujmy – posłałam mu błagalne spojrzenie.
- Nie myśl o seksie – odparł stanowczo.
- Nie chcesz mnie?
- Właśnie tak – odsunęłam się od niego.
- Kłamiesz! Jak zawsze kłamiesz!
Nie odpowiedział, założył podkoszulkę i ruszył ku wyjściu.
- Ty cholerny tchórzu! Wracaj! Porozmawiaj ze mną.
Odwrócił się prędko, mówiąc:
- O czym?
- O nas. Istniejemy w ogóle?
- Nie będę kochał się z kimś kto nie myśli racjonalnie. Pomyśl, chociaż przez chwilę pomyśl. Nie zachowuj się bezmyślnie i dziecinnie. Jesteś już dorosła, a zachowujesz się… - przerwałam mu.
- Tak, wiem! Jak głupia nastolatka. W dodatku nie jestem prawdziwą kobietą. Masz racje, przecież jestem 19-letnią dziewicą, która chcę się oddać facetowi, którego kocha! – wykrzyczałam mu prosto w twarz.
Osłupiał, a ja żałowałam, iż nie ugryzłam się w język. Po jego kolejnym odtrąceniu nie chciałam, aby się o tym dowiedział. Nie zwracając na niego uwagi, zaczęłam otwierać po kolei drzwi, szukając garderoby. Odnajdując, wbiegłam prędko i założyłam pierwszy lepszy T-shirt oraz jeansy. Założyłam trampki i ruszyłam ku wyjściu.
- Co robisz? – złapał mnie za dłoń.
- Wracam do domu.
- Tu jest twój dom.
- To jest twój dom. Do zobaczenia – sięgnęłam po klamkę i uchyliłam drzwi.
Nim zdążyłam się prześlizgnąć z trzaskiem je zamknął.
- Tutaj jesteś bezpieczna.
- Przy tobie na pewno nie – próbowałam odepchnąć go od drzwi, ale był zawzięty.
- Lukrecja – powiedział czule. – Naprawdę mnie kochasz?
- Nie, kłamałam. Wypuść mnie – rzuciłam mu złowrogie spojrzenie.
- Odwiozę cię – negocjował.
- Dobrze – uległam.

---
Ostatnio nie mam czasu, więc dodaję tylko rozdział. Obiecuję, że wpadnę do was i odwiedzę wasze wspaniałe blogi jak będę miała więcej czasu :*.
Przepraszam i zachęcam do wyrażania opinii na temat mojego "opowiadania". :P

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Ojjeeej tyle tutaj tej miłości, tylko szkoda, że znowu kończy się kłótnią ;c Ale świetnie prowadzisz to wszystko, wiesz co pisać i nie braknie ci pomysłów na coraz to nowsze rzeczy, na prawdę masz talent do pisania i jestem przekonana, że kiedyś wydasz niejedną książkę ;D
     
  •  
     
    Lukrecja ma fajny charakter.
    Podobny do Klary.
    Mimo wszystko mi najbardziej podobało się "spotkajmy się jeszcze raz". Rusz ten tyłek i wydaj książkę z tego. Będę pierwsza w księgarni.
    Ale to też jest nieziemskie < 3
     
  •  
     
    Wow, jak ty to robisz piszesz tak pięknie iw dodatku zawsze znajdziesz czas aby dodać odrobinę swojej twórczości. Podziwiam ;)
     
  •  
     
    Boskie!!! Nie mogę się nadziwić, skąd ty masz ten talent, no?! Jesteś *GENIALNA* ♥♥♥
     
  •  
     
    ooo.. no no, świetny rozdział, zaskoczyło mnie zdziwienie Alana na "wyznanie" miłości przez Lukrecje, przecież i tak to było oczywiste ^^ Mam nadzieje że ta kłótnia nie będzie długo trwała bo liczę, że w końcu uda im się ten pierwszy raz wspólnie, że lukrecja przestanie tracić przytomność xd

    Jesteś cudowna :* czekam na kolejny *.*
     
  • awatar
     
     
    иιєвιєѕкα ∂zιєω¢zуиα
    świetny!!!! Dlugi i ciekawy. Po prostu genialny!!!
     
  •  
     
    Boże jak kocham czytać twoje opowiadanie <3 tak mnie wciągnęło że wczoraj przeczytałam od I do XX :D a dziś dokończyłam pozostałe . Naprawdę cudownie piszesz kochana :) Z takim talentem to zajdziesz naprawdę daleko więc sukcesów :*
     
  •  
     
    jej jest świetne ;D
    kolezanka nizej dobrze pisze, tez myslalam ze ja zatrzyma a tu nic :D
    Twoje opowiadania sa cudowne, czekam na wiecej <3
     
  •  
     
    Ja tam jestem zawiedziona, bo myślałam, że Alan ją zatrzyma u siebie, a on tak szybko odpuścił... Gupi Alan :D
    I jest tchórzem, bo kiedy przychodzi co do czego od razu kłamie, że on niby nic nie ten, a tu miłość kwitnie jak grzybki po deszczu :D
    Wiesz, że uwielbiam Twoje opowiadanie :*
     
  •  
     
    jestem zachwycona co oczywiście nie jest nowością :*
    nie moge rozszyfrować postawy Alana ;>
    ale no jest podniecający :D..
     
  •  
     
     
  • awatar
     
     
    Desolation.
    kocham to , jest cudowne *.* czekam na jakąś akcje z Samaelem i mam nadzieję ze jeszcze coś tam się pojawi :) czekam oczywiście też na następny rozdział już nie mogę się doczekać ^^ jestem bardzo ciekawa co teraz będzie dalej podoba mi się związek Lukrecji i Alana i cieszę się ze są szczęślwi :D wiec kończąc powiem Tyle iż genialne i czekam na Więcej :3
     
  •  
     
    Wyszło pięknie.Pomimo wszystko bardzo mi się podoba.Czytało się lekko,a co najważniejsza bardzo ciekawe momenty.Nie jestem w stanie wybrac tego najlepszego.Bardzo mi się podoba ta cała ich miłość,jak w kotka i myszkę.Cudowne !
    Nie wiem w sumie dlaczego ale ciesze się,z takiego obrotu sprawy,czekam na coś w stylu kiedy pokłócą sie na poważnie,na dłużej.Ciągnie mnie do tej sytuacji.Bo jest zbyt dobrze w ich związku.Nie wiem czy przekazałam Ci to co chciałam przekazać,ale jeszcze raz- świetne ! :*
     
  •  
     
    to jest wspaniałe, nie mogę się doczekać kolejnego ! < 3