• Wpisów: 89
  • Średnio co: 20 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 20:43
  • Licznik odwiedzin: 13 782 / 1813 dni
 
wiecznasamotnosc
 
Rozdział takii byle jaki .. więc wybaczcie. : *
--

*Rozdział XXI –*
*„Głaszcze przeszłość”.*


- Pomógł nam mój przyjaciel.
- Inkub? – zapytałam Alana.
Siedzieliśmy w salonie, na jasnej, okrytej skórą sofie. Przytulne pomieszczenie wypełniały promienie słońca, wkradające się przez duże balkonowe okno i drzwi.
- Gaspar, jest aniołem.
- Ciemności?
- Światła.
- Masz układy z aniołami światła? – zaśmiałam się.
- Pomagam śmiertelniczce. Jestem już naznaczony jako – dobry.
- Sprzeciwiasz się Samaelowi, wszystkim inkubom, sukkubom i całej otchłani zła, aby być przez chwilę dobrym?
- Nie zrobię czegoś, czego będę później żałował.
- Co jeśli będziesz żałował, iż mi pomogłeś?
- Nigdy – odparł stanowczo.
- Jak nas odnalazł ten inkub?
- Ruben – wypowiedział jego imię. – Ma nadprzyrodzone umiejętności. Pamiętasz powrót z imprezy i mój silny ból?
- Tak.
- To on. Zaatakował, ale nie spodziewał się takiej obrony z twojej strony. Wątpię, aby Samael, rozkazał mu pojęcia cię w tak drastyczny sposób. Robił to na własną rękę. Nie cierpi, gdy ktoś krzyżuje jego plany.
- Czyli ponownie się pojawi? – zlękłam się.
- Nie prędko. Jestem pewien, że nawet droga Lilith, nie popuści mu takiego wybryku.
- Lilith?
- Nasza podopieczna, zwana „matką”. Pierwsza kobieta biblijnego Adama.
- Przecież to Ewa była pierwszą kobietą.
- Tak uważa biblia. Realia są zupełnie inne.
- Twierdzisz, że biblia kłamie?
- Sądzę, że zatajono pewne fakty.
Przewróciłam oczami.
- Irytujesz mnie – odparłam.
- Ty ponadto mnie podniecasz.
Złożył na moich ustach z zaskoczenia, pocałunek.
Przerwałam natychmiast, mówiąc:
- Przecież to tylko ja jaram się przy tobie – zaśmiał się.
- Działasz tak emocjonalnie na mnie, iż trudno trzymać przy sobie ręce. Chciałbym cię dotykać i całować ciągle. Zaczynam podejrzewać, że nie jesteś zwykłą śmiertelniczką.
- Bo nie jestem, w końcu poluję na mnie cała armia inkubów i sukkubów. A jeden z kambionów, ryzykuję przy tym życie.
- Warto – położył się na sofie i delikatnie przyciągnął mnie do siebie.
Opadłam bezwładnie na jego gorąco ciało, opierając głowę o jego tors. Mój oddech robił się coraz cięższy. Było mi duszno, czułam się tak jakbym znajdowała się w pomieszczeniu powyżej 40 stopni C.
- Kłamałeś?
- Tak – odpowiedział, jakby czytał mi w myślach. – Sądziłem, że odrzucenie to odpowiedni krok. Nie spodziewałem się, iż będziesz całować się z własnym kumplem i umówisz się na kolację z inkubem, tylko dlatego abym poczuł się zazdrosny. Wspominałem ci, romans z kambionem to nie wyjście z twojej beznadziejnej sytuacji. To pogorszenie twojej obecnej sytuacji. Moja bliskość, może cię zabić – zamknęłam oczy, znów pojawiła się ciemność. – Nienawidzę siebie za to kim jestem, co robię. Czasami pokusa, dotknięcia cię czy przytulenia jest tak silna, iż nie potrafię sobie odmówić, a to cię wyniszcza. Tak jak teraz – podniósł się prędko.  
Otworzyłam oczy, próbując ponownie unormować oddech. Poczułam lekkie ulżenie, jakie nastąpiło, gdy Alan się odsunął. Spojrzałam na niego.
- Nic mi przecież nie jest – wyszeptałam.
- Tracisz przytomność – odparł.
Wstałam i podeszłam do niego.
- To nie śmierć – uśmiechnęłam się.
Uniosłam się na palcach i pocałował go. Wiedziałam, że jestem osłabiona, wiedziałam, że pocałunek będzie trwał krócej niż zwykle. Czułam się jak jakaś zabawka na baterię. Każdy bliski kontakt z Alanem, sprawiał, że czułam się coraz bardziej rozładowana, bez sił. Jeden dzień odpoczynku od niego to jak wymienienie baterii na nową. Nabierałam sił. Teraz mi jej brakowało. Jego gorąco, pokusa, pożądanie, wysiąkało ze mnie życie.
opowiadanie-marty-cz-13.jpg

Ocknęłam się po kilku minutach, leżąc sama na ogromnym łóżku w sypialni. Alan siedział na fotelu z ponurą miną, przyglądając mi się.
- Jesteś zły? – uniosłam się na łokciach, patrząc wprost w jego ciemne oczy.
Odpowiedziało mi milczenie z jego strony.
- Powracasz do tego Alana, którym byłeś na początku naszej znajomości?
- Nie.
Usiadłam po turecku.
- Chodź do mnie – wyciągnęłam do niego rękę.
Nie skorzystał.
- Wrócę za pół godziny – pośpiesznie wstał i wyszedł z sypialni.
- Alan! – krzyknęłam w momencie gdy trzasnęły drzwi.
Położyłam się na łóżku i kręcąc się, próbowałam zasnąć. Na marne moje starania. Wstałam i chodząc po mieszkaniu, poznawałam kolejne pomieszczenia. Nie zdążyłam obejrzeć dokładnie wszystkich pokoi, gdy wrócił Alan.
- Lukrecja, twój sen w szpitalu, pamiętasz?
- Tak.
- Lepiej usiądź – rozkazał mi.
- Co się stało?
- Małżeństwo z pożaru to twoi rodzice.
- Słucham? – stałam osłupiała.
Słowa Alana, obijały mi się o uszy. Mój mózg nie dawał możliwości zrozumienia tych słów. Pożar, małżeństwo, rodzice, sen. Ciągle miałam w umyśle te słowa. Lekko znajome, ale dopadający mnie szok, sprawił, iż przeobraziły się w nieznajome. Nie wiedziałam o czym do nie mówi Alan. Jaki sen? Jaki pożar? Jacy moi rodzice? Co to miało znaczyć?
Wydobyłam z siebie przerażający skowyt. Alan, zbliżył się, próbował mnie przytulić, ale prędko zrobiłam krok do tyłu. Traktowałam go jako intruza. W tym momencie myślałam tylko o tym, iż on kłamie, jest zakłamany. Musiało minąć kilka godzin, zanim powróciłam do siebie w pełni spokojna i opanowana.
106661786.jpg

Analizując wszystko, zorientowałam się, że byłam naznaczona od poczęcia. Inkubi uknuli śmierć moich rodziców, abym przez resztę życia była sama. Któż zainteresuję się nastoletnią sierotą, jakby zniknęła? Moje dary, pokrzyżowały ich plany. Alan, mój prześladowca, uniemożliwił im zdobycia mnie. Od kilku lat, wszystko szło niezgodnie z ich przewidywaniami.
A więc nie do końca byłam pechowa. Miałam odrobinę szczęścia. Jak to mówią, więcej szczęścia niż rozumu.
- Zabierz mnie do mojego domu – wyszeptałam do Alana.
Pokiwał głową.


----------
Czekam na szczere opinie z waszej strony :)
Iii jak widzicie, zgadliście. To rodzice Lukrecji, zapewne nikt nie był tym zaskoczony, a no trudno :*.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Świetny bloog ♥

    zapraszam do mnie ;]
    co prawda dopiero zaczynam ,ale na pewno znajdziesz tam coś ciekawego ; ) ^^
     
  •  
     
    Świetny wpis!!! Pięknie piszesz.!♥
     
  •  
     
    pikny *________________________________*
     
  •  
     
    Bardzo ale to bardzo zajebisty ! zakochałam się w nim ! boże jak ty nieziemsko piszesz dziewczyno *-* masz ogromny talent !!! jeju jeju .... Kocham ♥
     
  • awatar
     
     
    иιєвιєѕкα ∂zιєω¢zуиα
    Wspaniały!!! czekam na kolejny *.*
     
  •  
  •  
     
    Tak myślałam, ale i tak super wyszło ;D Najbardziej mi się podobało, jak Alan powiedział Lukrecji że ona go podnieca *_* Po prostu kooocham ;D Hahahaha a myślałam, że serio jej nie kocha skoro ma tą swoją inną ;P A jednak ;D
     
  •  
     
    Twoje opowiadanie jest świetne;) czekam na więcej:)
     
  •  
     
    Nom zaskoczenia nie było, chociaż rozdział bardzo ciekawy, dużo się wyjaśniło ale również wręcz przeciwnie ;) Nie sądziłam że Alan zakocha się w Lukrecji, ciekawa jestem jak to się dalej rozwinie ^^
    Czekam na kolejny *.* :*
     
  • awatar
     
     
    Desolation.
    no tak domyśliłam się , że to jej rodzice :3 rozdział podoba mi się nie mam pojęcia czemu wydał mi się zdecydowanie za krótki, więc czekam na następny już nie mogę się doczekać tego co się wydarzy. ^^ nie do końca zrozumiałam czemu Alan tak wyszedł , ale zaraz przeanalizuje dokładnie więc kończąc napiszę tyle iż kocham tą książkę i czekam na zdecydowanie więcej <3
     
  •  
     
    Ja w sumie wcześniej o Lilith właśnie tylko z 'Supernatural' wiedziałam, ale wczoraj przy czytaniu twojego rozdziału trochę zgłębiłam ten temat, także teraz wiem już więcej :D. Ale Alan się trochę mylił. Tzn. nie wiem tego na sto procent, tylko z Wikipedii, ale tam jest napisane, że Biblia mówi o Lilith, mało, ale jednak. *Chociaż w sumie to nie ma znaczenia :P.*
    Co do snu to w sumie rozumiem. W końcu mogła być nawet jeszcze w szoku. Albo po prostu wyprzeć ten sen ze świadomości (nie wiem czy dobrze to ujęłam, ale chodzi mi o to, że gdy człowiekowi jest bardzo trudno o czymś myśleć, to to jest pewnym rodzajem ucieczki od problemów). Mam nadzieję, że zrozumiesz co miałam na myśli, bo nawet mi samej jest ciężko :P
     
  •  
     
    @Weź to obczaj :*: A, że była pierwszą kobietą dowiedziałam się z książki "Rudowłosa". :)
     
  •  
     
    @Weź to obczaj :*: Sama zdziwiłam się, że wcześniej o tym nie wspomniałam, ale lubię mieć delikatny porządek.
    Wyszło tak, iż Lukrecja nie miała kiedy o tym pomyśleć. Oczarowana miejscem i Alanem, w dodatku w lekkim szoku po zdarzeniu z Rubenem, nie pozwoliło jej na rozmyślanie o śnie.

    Pamiętała sen tak nawiasem mówiąc.
    O Lilith znalazłam zmianke gdy czytałam o inkubach. Pisało, iż to ona oraz Samael są "rodzicami" inubów. Tzn, stworzyli ich. Poza tym ujęłam to w dzisiejszym opowiadaniu - "Nasza podopieczna, zwana „matką”. Pierwsza kobieta biblijnego Adama."
     
  •  
     
    Szczerze mówiąc nawet zdziwiłam się, że ona wcześniej o tym nie myślała. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale nie pamiętała tego snu tak?
    Lilith- przypomniało mi się "Nie z tego świata" xD.
     
  •  
     
    No fakt zaskoczenia nie było w tym wypadku,ale za to zaskoczyłaś mnie myśleniem Lukrecji na temat Alana. Rzeczywiście zrobił sie "słodki" aż za bardzo dla niej. Zamydlił oczy nawet mnie. Nikt nie zna jego planów prócz ciebie,co do jego zamiarów. Być może sama nadal się wahasz co do tego czy ją wyda,czy nie...Ale rozdział mi sie podoba,to wszystko..;) Bardzo ładnie. Cieszę się (co mnie samą dziwi) ze Lukrecja tak jest teraz nastawiona do Alana,co zapewne nie potrwa długo. Powinni oboje przystopować. Alan ma dużą rację !
    To tyle ode mnie na dziś. Cóż..mój komentarz dziś jakiś nędzny. :D Ale myślę że się nim zadowolisz. *-*
    Jak zwykle-czekam z niecierpliwością <3 :*
     
  •  
     
    Zauważyła kilka błędów jezykowych, ale oprócz tego jest dobrze :)
    Jestem ciekawa, skąd bierzesz informacje jak np. ta o Lilith :) Książki (powieści) czy jakieś dodatkowe źródła?
    A tak, i cieszy mnie, że pomagał im Anioł Światłości :D mam nadzieję, że jeszcze się pojawią te dobre anioły w Twoim opowiadaniu :D
     
  •  
     
    mi się osobiście podoba bardzo rozdział :) w sumie nie znalazłam takiego rozdziału który by mi się nie spodobał :) :* Wszystkie są po prostu Zajebiste ! :*!
    Kocham czytać To co czytasz :*:* !
    nie przestawaj ;>
     
  •  
     
    ojej, bardzo mi się podoba ;)
    ciekawe mnie dalsze rozwinięcie sytuacji ;*
     
  •